27 marca 2022

Niedziela, IV Tydzień Wielkiego Postu
Rok C, II

Czwarta Niedziela Wielkiego Postu


Nie zapomnij!

Weź udział we Mszy św.

Po co żyjemy? O co chodzi w naszym życiu?

Joz 5,9a.10–12; 2 Kor 5,17–21; Łk 15,1–3.11–32

Po co żyjemy? O co chodzi w naszym życiu? Jaki jest jego sens? Te pytania będą nas zawsze nurtowały. Przypowieść „o synu marnotrawnym”, jak ją nazywamy, jest w istocie opowieścią o utracie życia i odnalezieniu go na nowo. W jej zakończeniu ojciec mówi do starszego syna: ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się (Łk 15,32).

Młodszy syn w pysze serca nie rozumiał miłości, jaką był otoczony w domu rodzinnym, patrzył na świat przez pryzmat wyobrażeń i pożądań. Dom i pomyślność, jakiej w nim doświadczył, wydawały się czymś oczywistym, naturalnym, czymś, co mu się należało i w związku z tym było mało atrakcyjne. Jego ambicje szły dalej, sam chciał zrealizować własne wyobrażenie o szczęściu. Kojarzył je z dobrami materialnymi, a nie miłością, która go w domu otaczała. Przedmiotowe spojrzenie na życie okrutnie się na nim zemściło. Świat relacji rzeczowych bowiem może dać tylko namiastki szczęścia, którego nie da się kupić. Zatem, gdy zabrakło pieniędzy, objawiła się bezduszność świata pozbawionego miłości. Nieroztropny syn doświadczył poniżenia, spadł do poziomu pastucha, który zaczął świniom zazdrościć pokarmu.

Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał (Łk 15,16).

Mógł je podkradać i pewnie to robił, ale dopiero w tej sytuacji odkrył tragedię swojego zezwierzęcenia. Słowa: Nikt mu ich nie dawał – odsłaniają głębię upadku. Aby żyć po ludzku, trzeba, aby był ktoś, komu można coś dawać i wzajemnie od niego otrzymywać. Boli nie sam brak pożywienia, ale to, że nie ma nikogo, kto by je dał, kto by się zainteresował, okazał miłość. Materialny dostatek pozwala zagłuszać prawdę o rzeczywistym upadku człowieka – o jego zejściu na poziom życia zredukowanego do zaspokajania namiętności. Dopiero głód i brak innych najbardziej podstawowych rzeczy pozwalają odkryć głęboki duchowy ból, a to z kolei stopniowo odsłania prawdę o braku życia przez brak miłości. Człowiek żyje prawdziwie po ludzku jedynie wtedy, gdy jest kochany i sam kocha. Doświadczony cierpieniem marnotrawny syn zaczyna dostrzegać tę prawdę. Na początku widzi ją przez elementy materialne:

Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem (Łk 15,17).

Jednak powrót możliwy jest tylko przez odrodzenie osobowej więzi miłości. Trzeba przeprosić ojca i uzyskać jego przebaczenie. Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko Niebu i wobec ciebie... (Łk 15,18). Przeciwko Niebu, to znaczy przeciwko Bogu. Zauważmy: każdy grzech jest wpierw i przede wszystkim grzechem przeciwko Bogu. Pycha, która jest źródłem każdego grzechu, jest buntem, odwróceniem się od Boga, odrzuceniem Jego miłości i postawieniem na swoją „mądrość”. Oznacza ona zdradę więzi ufności z Bogiem, co powoduje zerwanie więzów miłości z bliźnimi, brak wzajemnego zaufania i otwartości. Syn marnotrawny mówi: Już nie jestem godzien nazywać się twoim synem (Łk 15,19).

Jednak od tego momentu rozpoczyna się odwrotny proces: młodszy syn, uznając prawdę o sobie i swojej sytuacji, stopniowo odkrywa prawdę o życiu. Jest ono jedynie tam, gdzie istnieje więź miłości. Dlatego decyduje się wyznać swój grzech. Ale już w tym wyznaniu zawiera się wyznanie miłości, którą kiedyś zdradził. A wyznanie miłości oznacza początek życia. Ojciec, pełen miłości, nie może nie przyjąć tego autentycznego wyznania. Mało tego, widząc syna powracającego w skrusze, już wie, co się stało i zanim ten wypowie swoje wyznanie, już go przyjmuje z otwartymi ramionami i przywraca mu w kolejnych gestach utraconą godność człowieka i syna. Kiedyś była ona dla niego czymś oczywistym, czymś, co mu się „należało”, dlatego też tak łatwo ją zaprzepaścił. Dopiero w cierpieniu odkrył jej prawdziwą wartość i wtedy dopiero została ona przez niego wybrana.

Jednak przypowieść ma swoją drugą część: historię starszego syna. Okazuje się, że stosunkowo łatwiej pojednać się z ojcem, który w tej przypowieści reprezentuje Boga Ojca, niż uzyskać przebaczenie własnego brata! W przeciwieństwie do pierwszej części przypowieści, która ma swoje szczęśliwe zakończenie, druga część nie kończy się pojednaniem.

Pomimo zasadniczej różnicy pomiędzy obu synami istnieje też pewne podobieństwo ich historii. W obu przypadkach mamy do czynienia z rodzajem buntu. U młodszego ten bunt był związany z młodzieńczą głupotą i po przykrych doświadczeniach się skończył. Natomiast u starszego syna bunt był głęboko ukryty w sercu, a ujawnił się na końcu. Wyrastał z pychy, z pragnienia bycia lepszym od innych. W obu przypadkach bunt był związany z brakiem zrozumienia ojcowskiej miłości. U młodszego syna pojawił się przez fascynację dobrami świata, u starszego natomiast przez fałszywe rozumienie sprawiedliwości i domaganie się na tej podstawie uznania własnych zasług. Dlatego zgorszył go gest miłosierdzia, który wykraczał poza ciasne rozumienie sprawiedliwości.

Sytuacja obu synów posiada jeszcze jedno, bardzo istotne podobieństwo: do nich obu ojciec wychodzi naprzeciw. Jest to obraz podstawowej prawdy życia duchowego: Bóg pierwszy wychodzi do nas, od nas oczekuje jedynie, że przyjmiemy ten Jego gest miłości i odpowiemy na niego przemianą naszego serca.

W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować (1 J 4,10n).

Kiedy rozumiemy, że miłość jest z Boga, a nasza miłość jest jedynie odpowiedzią na Jego miłość, to wiemy, że w naszej miłości nie ma żadnej „zasługi” czy jakiejś łaski z naszej strony. Jeżeli okazujemy miłość, to przez sam ten fakt otrzymujemy więcej, niż byśmy mogli sobie wyobrazić: uzyskujemy udział w Bożym życiu. Nie ma większej nagrody! Tego wydaje się nie rozumieć starszy brat, ciągle oczekujący od ojca nagrody za swoją wierność. Nie wie, że posiada więcej, niż by sobie wyobrażał. Ojciec mówi do niego z miłością:

Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy (Łk 15,31).

„Wszystko moje do ciebie należy”. Jeżeli sobie uświadamiamy, że ojciec z przypowieści jest obrazem Boga, to zdanie to uzyskuje niezmiernie głęboki sens. Żeby to zobaczyć, trzeba zestawić je z modlitwą Jezusa do Ojca, którą wypowiada podczas Ostatniej Wieczerzy. Jest to tak zwana „modlitwa arcykapłańska”, ostatnia modlitwa Jezusa, a jednocześnie Jego testament. Modli się w niej:

Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi. Wszystko bowiem moje jest Twoje, a Twoje jest moje, i w nich zostałem otoczony chwałą (J 17,9n).

Wszystko bowiem moje jest Twoje, a Twoje jest moje – to wyraz i streszczenie jedności, komunii Ojca i Syna. Ojciec z przypowieści, zwracając się do starszego syna z takimi samymi słowami: wszystko moje do ciebie należy, uświadamia mu udział w komunii z sobą. To właśnie w tej jedności, komunii miłości, jest życie, a nie w zabawach z przyjaciółmi. Młodszy syn już tego w swoim życiu doświadczył i to zrozumiał. Zauważmy: ojciec wypowiada tylko pierwszą część sentencji, jaką wypowiedział Pan Jezus, brak drugiej: wszystko twoje jest moje. Nie może tego powiedzieć bez wyraźnej deklaracji syna. Jego wypowiedź pozostaje wezwaniem do odpowiedzi. I tak jest w naszym życiu: Bóg daje nam udział w komunii z sobą: wszystko Moje jest Twoje. Najpełniej wyraża się to podczas komunii na Mszy św., kiedy słyszymy słowo: Ciało Chrystusa. Właśnie w Chrystusie Bóg daje nam wszystko. Nie ma nic większego do dania! My odpowiadamy na to słowem: Amen! – Tak, niech tak będzie. To najkrótsze wyznanie wiary i najkrótsza odpowiedź, która staje się autentyczna, jeśli zawiera tę drugą część wypowiedzi: „wszystko, co moje, jest Twoje, Panie”. Nieco innymi słowami, ale wyrażającymi to samo – całkowite oddanie się Bogu – odpowiedziała NMP aniołowi na otrzymane przez niego Boże słowo: „oto służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”. Ta odpowiedź pozostaje dla nas wzorem.

Dopiero w tym kontekście w pełni brzmią słowa św. Pawła z Listu do Koryntian: Jeżeli ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe (2 Kor 5,17). To nowe życie, które otrzymujemy już tutaj, dzisiaj, staje się naszym udziałem, gdy w pełni odpowiadamy na dar z siebie, jaki otrzymujemy i sami także siebie oddamy Chrystusowi, stając się uczestnikami Jego życia.

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 2a: Wielki Post”

Włodzimierz Zatorski OSB

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję