28 kwietnia 2019

Niedziela, II Tydzień Wielkanocny
Rok C, I

Druga Niedziela Wielkanocna czyli Miłosierdzia Bożego

Nie zapomnij!

Weź udział we Mszy św.

Budować paschalną wspólnotę z wiarą w miłosiernego Pana

1. Temat zwycięskiej wiary w Zmartwychwstałego Pana, uzależniony od tej samej Ewangelii o niewierze apostoła Tomasza, czytanej stale w 2 Niedzielę Wielkanocną w roku: A, B i C, znajduje dzisiaj praktyczne zastosowanie społeczne. Jest nim budowanie wspólnoty tych, którzy wierzą w Boże Miłosierdzie okazane ludziom przez fakty paschalne. Oba czytania przed tą Ewangelią wymownie ilustrują to, jak głęboko pierwotny Kościół przeżywał prawdę Zmartwychwstania Chrystusa, jak zdobywał dzięki niej nowych członków, i jak skutecznie dzięki niej promieniował na zewnątrz, zyskując sobie coraz szerszy podziw i uznanie. Rękojmią tej wiary był dla Kościoła miłosierny Jezus Chrystus, solidarny z nami przez udział w naszej śmierci, który teraz z kolei jako już zmartwychwstały jest nieustannie potężnym Władcą swego Kościoła. Jemu to On zapowiada przyszłe zwycięskie losy.

2. Trzecie z kolei summarium podane w Dziejach Apostolskich (po 2,42–47; 4,32–37, skomentowanych wyżej w 2 Niedzielę roku A i B) podkreśla cuda zdziałane przez chrześcijan jerozolimskich, którzy już trzymali się razem w krużganku Salomona. A więc już się zaznaczała odrębność nowej wspólnoty wśród wierzących Żydów, i to przy powszechnym uznaniu dla jej nowego stylu życia. Nie była to jednak odrębność ekskluzywna, lecz otwarta, skoro rosła liczba przyjmujących wiarę w Pana, tj. w zmartwychwstałego Chrystusa. Na czoło wysuwa się Piotr, który uzdrawia chorych i uwalnia opętanych. Taka dobroczynna działalność młodego Kościoła jerozolimskiego zaczyna promieniować nawet na okoliczne miasta. Z nich również znoszą chorych i opętanych, aby zostali uwolnieni od tych nieszczęść, z wiarą w skuteczność, jaką ma nawet cień przechodzącego Piotra, symbolizujący tu ukrytą moc Boga, a może ściślej: Ducha Świętego (por. Łk 1,35: Maryja; 9,34: uczniowie).

Fragment z wizji wstępnej Janowej Apokalipsy, przedstawia Jezusa Chrystusa w sposób wyjątkowy w NT. Ukazuje się On autorowi, który przebywa na wygnaniu za cezara Domicjana na wyspie Patmos w pobliżu Azji Mniejszej, o kilkadziesiąt kilometrów od Efezu. Chrystus jawi się jako zmartwychwstały Odkupiciel, Arcykapłan i Władca żyjący pośrodku swego Kościoła, zajęty jego losami. Majestatyczny wygląd Chrystusa budzi wprawdzie lęk u Jana, lecz Pan go uspokaja. Oto Kościół powszechny, symbolizowany siódemką świeczników, które oznaczają siedem wyliczonych wspólnot chrześcijańskich Azji Mniejszej, właśnie czeka na Jana pośrednika orędzia o ich losach w bliższej i dalszej przyszłości. Chrystus o cechach boskich i ludzkich, ale ukazanych już w chwale zmartwychwstania, będzie mu sam dyktował siedem listów. Jednakże adresatami ich jesteśmy także my wszyscy, Kościół powszechny.

Ewangelia (por. wyżej rok A i B) wskazuje na główne źródło zwycięskiej wiary, która ma zdać egzamin życiowy – Chrystusa Odkupiciela. Jest On żywy, czynny w swoim Kościele i szczerze nim zainteresowany, pełen miłosierdzia i potęgi. Czynny zaś jest mocą zesłanego Ducha Świętego, i to zesłanego „na odpuszczenie grzechów” (formuła rozgrzeszenia). Wśród tych grzechów bywa także niepełna wiara, która – jak u Tomasza – ufa więcej sobie niż Bogu i Kościołowi. Często świadectwo zmysłów i osąd naturalnego rozumu skłania nas do powątpiewania nie tyle w same prawdy wiary, ile raczej we wnioski z niej płynące. Dziś zestaw czytań podsuwa jako jeden z wniosków: uznawanie łaski, która przetwarza nas egoistów w ludzi szczerze się wzajemnie miłujących wewnątrz wspólnoty Kościoła i w innych grupach naszych środowisk. Drugi wniosek – to wyrozumiałość dla tych, którzy cierpią na niedostatek wiary, a czekają na nasze świadectwo życia.

3. Kościół, jak widać, jest wielką duchową lecznicą będąc miejscem działania miłosiernego Pana. To działanie jest niewidzialne, dostrzegalne tylko dla żywej wiary. Dokonuje się bowiem w Duchu Świętym, i to raczej w naszych sercach, niż w jawnych faktach zewnętrznych, które można ująć w cyfrach jakiejś przekonującej statystyki. Natomiast dziś w orędziu słowa Bożego ukazana nam została zdumiewająca, jakże cierpliwa i wyrozumiała wobec naszych oporów, pedagogia Chrystusowa. Uczy nas ona zupełnego zawierzenia Miłosiernemu Odkupicielowi nawet wbrew naszemu doświadczeniu, które rejestruje co dzień braki życia chrześcijańskiego w naszym otoczeniu. Stąd rodzi się sceptyczna rezerwa wobec takiego stanu. Taka postawa bynajmniej sprawy Bożej naprzód nie posuwa, a odwrotnie hamuje aktywność, uzasadniając rzekomo mądrym sądem: „Nie warto, bo nic z tego nie będzie”. A Duch Święty mówi właśnie coś przeciwnego...

4. Homilia na podany w tytule temat może rozwinąć odpowiednio myśli wszystkich trzech czytań układając je w pewnym porządku. Wyjść można od Chrystusa Pana, którego postać paschalna nie jest u nas dość spopularyzowana (poza figurką Zmartwychwstałego z procesji rezurekcyjnej, stojącą w tym czasie obok ołtarza). Z kolei od takiego Chrystusa przejść trzeba do wspólnoty Kościoła, o którą my, polscy indywidualiści, przeważnie mało dbamy poza wyjątkowymi sytuacjami jakiejś pomocy charytatywnej czy też wspólnie prowadzonej budowy kościoła. Trzeba więc zastanowić się nad Chrystusowym miłosierdziem okazanym tak upartemu Tomaszowi, jak i nam wszystkim, pogłębiając wnioski płynące z pierwszego obrazu. To przecież dla nas Chrystus zdobył klucze śmierci i otchłani, swoją ofiarą, spełnioną do końca. Tak o nas zatroskany pragnie On nas uwrażliwić na potrzeby wspólnoty Kościoła, by mogła promieniować dalej na ludzi udręczonych.

Augustyn Jankowski OSB

Polecamy

Rozważanie pochodzi z książki wydanej przez Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC: Przy stole Słowa