24 marca 2019

Niedziela, III Tydzień Wielkiego Postu
Rok C, I

Trzecia Niedziela Wielkiego Postu

Nie zapomnij!

Weź udział we Mszy św.

Bogu chce naszego nawracania się...

1. Nawrócenie jako synonim częściej używanego terminu „pokuta” to temat zrozumiały w Wielkim Poście. Jednakże tradycyjnie rozumie się pokutę jeszcze ciągle zbyt ciasno. Człowiek łatwo rozumie potrzebę jednorazowego nawrócenia, gdy nagle znajdzie się na jakimś dnie moralnym. Wtedy zdrowy instynkt moralny dyktuje mu wydobycie się z tego stanu („bo inaczej będzie źle”). Trudniej zaś mu przychodzi uznać potrzebę nieustannego procesu nawracania się. Dopiero wiek XX doczekał się dokumentów oficjalnych w tej sprawie ze strony Magisterium Kościoła. Najpierw papież Paweł VI w Konstytucji Apostolskiej Paenitemini zdefiniował, że na mocy Prawa Bożego wszyscy ludzie są zobowiązani do pokuty, przy tym – rozważając pojęcie metanoia – uwydatnił w pokucie jako moment istotny – proces ciągłego nawracania się. Adhortacja posynodalna św. Jana Pawła II Reconciliatio et paenitentia dalej rozwija i pogłębia te myśli, w tę niedzielę odnajdujemy je w czytaniach biblijnych.

2. Słowa, którymi Bóg przemawiając z krzewu ognistego powołuje Mojżesza na wodza uciemiężonego w niewoli egipskiej ludu Bożego, odnoszą się do etapów poprzednich zbawczego planu. Padają więc dwa razy (co stale w Piśmie Świętym podkreśla sprawy ważne!) imiona patriarchów Abrahama, Izaaka i Jakuba, z którymi przed wiekami Bóg zawarł przymierze. Spośród nich Abrahamowi Bóg wraz ze świetlaną przyszłością zapowiedział także tę trudną sytuację, w jakiej znajduje się uciśniony lud Boży (Rdz 15,13– 16). Izaakowi Bóg powtórzył obietnicę otrzymania na własność ziemi Kanaan (Rdz 26,3.24). Z kolei za pośrednictwem Izaaka dociera obietnica ta także do Jakuba (Rdz 28,3–4). Jakubowi ponadto sam Jahwe we śnie ukazał drabinę łączącą go z niebem i dał zapewnienie, że będzie dziedzicem obietnic danych Abrahamowi (28,13–15). Pierwszą więc rękojmią dla Mojżeszowego orędzia o bliskim wyzwoleniu z niewoli jest to, że Bóg kontynuuje swoje wcześniej objawione plany.

Koryntianom św. Paweł stawia przed oczy prawdę, że dla nich dalej biegną dzieje zbawienia zapoczątkowane w przymierzu Boga z Izraelem i to w sposób szczególny. Wyjście bowiem Izraelitów z Egiptu pod wodzą Mojżesza i czterdziestoletnia ich wędrówka po pustyni do Ziemi Obiecanej były jako pewien etap dziejów zbawienia pouczającym typem biblijnym tej sytuacji, jaką aktualnie przeżywają adresaci listu. „Kres czasów” – to etap Nowego Przymierza. Jego uczestnicy winni pamiętać, że przeszłość Izraela w Dawnym Przymierzu z woli Bożej jest wciąż żywa w wieloraki sposób. Jest mianowicie pouczającym przykładem – przestrogą lub zachętą – dla wiernych chrześcijan. Ich też podobnie jak Izraelitów może atakować pokusa zniechęcenia, nawet buntu, które się wyrażają w szemraniu przeciw planom Bożym lub choćby w narzekaniu na los. Ostatnie zdanie tej perykopy jest ważne także dla tych, którzy takich pokus nie doznają.

Pierwszymi adresatami dzisiejszej Ewangelii byli ci Żydzi współcześni Panu Jezusowi, którzy stawiali opór Jego orędziu o królestwie Bożym. Zapatrzeni w złudny ideał ziemskiego królowania Izraela nie myśleli o nawróceniu jako o pierwszym warunku wejścia do królestwa Bożego. Kara, jaką im Pan zapowiada, miała się spełnić po latach 40 od tej zapowiedzi. W r. 70 po zdobyciu Jerozolimy żołnierze rzymscy Tytusa rzeczywiście dokonali większej rzezi niż ta spowodowana przez Piłata. Na więcej niż na 18 ludzi padały wówczas mury płonącego i burzonego Miasta Świętego, grzebiąc pod gruzami jego mieszkańców. Przypowieść o nieurodzajnym figowcu, w której wyraźne są trzy przenośnie: właściciel – Bóg, ogrodnik – Chrystus, figowiec – Izrael ówczesny, ukazuje niebywałą w tamtych czasach (okopywanie, obkładanie nawozem) troskę Ogrodnika o tych niepoprawnych. Takim obrazem dzisiaj chce Kościół poruszyć zatwardziałych grzeszników.

3. Główna myśl teologiczna czytań została tylko zarysowana w tytule, a zapowiedziana we wstępie. Potrzebę odnowy stałą, nie dorywczą, uzasadnia zawsze prawda o człowieku, o której bądź łatwo się zapomina dziś zwłaszcza, gdy rozmywa się samo pojęcie grzechu, bądź gdy przesadnie się ją przedstawia jako stan wręcz nieuleczalny, co zniechęca do wysiłków w stronę poprawy. Ale może jeszcze ważniejsza dla nas jest dziś ukazana przez Kościół prawda o Bogu, który pragnie naszej odnowy. Dawał zaś tego liczne dowody na wszystkich etapach dziejów zbawienia po to, by człowiek zrozumiał, że stałej skłonności do oddalania się od Boga należy przeciwstawić równie stałe powracanie do Niego. Motywacja tak ujętego nawracania się – niejako z wdzięczności dla miłosiernego Boga – jest o wiele głębsza i w skutkach trwalsza od naturalnego lęku przed nieuchronną karą, która tyle razy spadała na lud Boży, a przecież Bóg wzywał dalej do pokuty.

4. „Ku stałej odnowie” można by zatytułować homilię. Odnowa ta ma u nas niejednakowy start i przebieg. Gdy nas przyciskają trudności życiowe jak ongiś Izraelitów, warto wspomnieć, że Boski Kontrahent Przymierza wciąż wychodził z inicjatywą na przeciw brakom ludzkiego kontrahenta. Najbardziej drastyczne jest orędzie Ewangelii wobec sytuacji tych, którzy nie postrzegają, że bezowocnie marnują życie. Oby ich nie spotkał los bezpłodnego figowca – wycięcie po bezskutecznych z ich winy zabiegach Boskiego Ogrodnika. Tymczasem Jego zabiegi nieustannie trwają. W obecnym etapie zbawczego planu Miłosierny Arcykapłan Jezus Chrystus umożliwia raz na zawsze, i to każdemu, nieustanne korzystanie z owoców swego Odkupienia przez sakramenty: pojednania i Eucharystię. Niechże ta Jego oferta skłania nas do tego, by chętnie i regularnie z nich korzystać, jak tego wymaga oczekiwany przez Boga proces naszej stałej odnowy.

Augustyn Jankowski OSB

Polecamy

Rozważanie pochodzi z książki wydanej przez Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC: Przy stole Słowa