9 stycznia 2019

Środa, II Tydzień po Narodzeniu Pańskim
Rok C, I

Dzień Powszedni

O co proszę? O dogłębne doświadczenie obecności Jezusa w stanach bezradności

Wyobrażę sobie uczniów stojących w środku rozentuzjazmowanego tłumu. Przed chwilą Jezus dokonał cudownego rozmnożenia chleba. Ogarnia ich podziw. Tymczasem Mistrz przynagla ich, aby przeprawili się na drugi brzeg (w. 45). Uczy ich dystansu do chwil euforii i wychowuje do wierności „tu i teraz” Jego Słowu.

Przyłączę się do Jezusa, który samotnie idzie na górę, aby się modlić (w. 46-47). Jest wieczór. Będę trwał z Nim na modlitwie. Wpatrzę się w Jego skupioną twarz. Uświadomię sobie, że Jezus modli się za mnie osobiście. Powierza mnie Ojcu.

Marek Ewangelista przenosi moją uwagę na uczniów (ww. 47- -48). Zobaczę siebie razem z nimi w łodzi, na środku jeziora. Wieje przeciwny wiatr. Jezus wydaje się daleki i nieobecny. Jakie sytuacje z mojego życia przypomina mi ten obraz?

Chociaż uczniowie nie wiedzą o tym, Jezus widzi, jak się trudzą (w. 48). On widzi każdy mój wysiłek, zna każde poruszenie mojego serca, czuje doskonale moje lęki, słabości i poczucie osamotnienia. Czy w to wierzę?

Jezus przychodzi do uczniów w chwili i w sposób nieoczekiwany (w. 48). Utrudzenie i lęk nie pozwalają im Go rozpoznać (ww. 49-50). Oddam Jezusowi mój lęk i wszystko, co obciąża moje psychiczne i duchowe życie, co nie pozwala mi się modlić i doświadczać Jego obecności.

Zobaczę Jezusa, który zbliża się do mnie i mówi: „Odwagi, Ja jestem, nie bój się” (w. 49). Zaproszę Go do łodzi mojego życia (w. 51). Powiem Mu o relacjach, miejscach, posługach, w których czuję się najbardziej osamotniony, niepewny, kruchy.

Ze zdumieniem w duszy (w. 51) będę kontemplował Jezusa, który nigdy nie odwraca ode mnie twarzy. Czuwa nade mną i dodaje mi odwagi. Zachowam w sercu i będę powtarzał Jego słowa: „Odwagi, Ja jestem, nie bój się”.

Krzysztof Wons SDS/Salwator