6 września 2018

Czwartek, XXII Tydzień zwykły
Rok B, II

Dzień Powszedni

O co proszę? O uwolnienie serca od tego, co płytkie i powierzchowne i o umiłowanie Słowa

Wyobrażę sobie siebie w tłumie, który ciśnie się na Jezusa (w. 1). Każdy chce Go zobaczyć, usłyszeć, co mówi. Jego słowo porusza do głębi, pociąga. Co mogę powiedzieć o moich pragnieniach na modlitwie, gdy czytam Słowo Boże?

Jezus oblegany nad brzegiem jeziora wchodzi do łodzi Szymona i naucza (ww. 2-3). Wejdę do łodzi razem z Nim, usiądę obok Niego. Będę wpatrywał się w Jezusa i w zasłuchany tłum. Będę prosił o głębokie doświadczenie mocy Jego słowa i przylgnięcie do niego.

Jezus codziennie wsiada do łodzi mego życia i mówi do mnie: „Wypłyń na głębię” (w. 4). Czy jest we mnie pragnienie głębi – głębi modlitwy, głębi słuchania Jego słowa, głębi więzi z Nim samym? W czym jestem najbardziej powierzchowny, płytki?

Będę patrzył na Szymona, który nie wierzy własnym oczom. Zaufał słowu Jezusa i oto łodzie pełne są ryb (ww. 6-7). Jego słowo przynosi owoce tam, gdzie sami nieraz trudzimy się bez skutku „całą noc”. Powierzę Mu moje codzienne troski, bezowocne wysiłki, moje zmęczenie.

Zobaczę zmieszaną twarz Szymona. Czuje swoją małość i wybucha: „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny” (w. 8). Jak przeżywam moją kruchość, słabość, grzeszność. Czy nie ulegam jak Szymon pokusie, by odejść od Jezusa?

Jezus zbliża się do mnie. Widzi moje zmieszanie i lęk z powodu mojej kruchości i mówi: „Nie bój się” (w. 10). Czego najbardziej się boję w sobie? Powiem Jezusowi o moich lękach o siebie. Oddam Mu je.

„Zostawili wszystko i poszli za Nim” (w. 11). Czego boję się opuścić, stracić dla Jezusa? Czego Mu jeszcze nie oddałem? Będę prosił usilnie: „Zabierz moje lęki i pomóż mi uchwycić się Twego słowa”.

Krzysztof Wons SDS/Salwator